wtorek, 3 kwietnia 2012

Ciężkie życie jeża.

Jeż zachodni - Erinaceus europaeus


Jeż… chyba nie ma bardziej charakterystycznego ssaka w Europie. Z powodu swego wyglądu jest on sztandarowym zwierzęciem podręczników szkolnych. Oczywiście spora część nas widzi go w swoich myślach z jabłkiem na plecach. Kojarzy się z jesienią, gdzie śpi sobie w stercie liści. Lecz jeżeli odrzucimy wszelkie wyobrażenia, to jaki naprawdę jest jeż?


                Jeż, w tym przypadku zachodni, należy do rzędu owadożernych (Insectivora), będąc tym samym krewnym kreta i ryjówki. Rodzina ta jest szczególna z tego względu, że biorąc pod uwagę ssaki łożyskowe (to znaczy bez torbaczy i stekowców) rodzina ta jest najprymitywniejsza ze wszystkich. Mózg jeża jest zaskakująco mały oraz gładki, w zasadzie mógłby uchodzić za bardzo inteligentną jaszczurkę.

                Jeże do miłośników roślinności nie należą. Jedzą wszystko pochodzenia zwierzęcego, o ile nie ucieknie spod ryjka. Po owoce sięga w zasadzie tylko jak już naprawdę nie ma co jeść.


                Jak wszystkie gatunki ze swojej rodziny, jeże z reguły to stworzenia nocne. Dodatkowo zapadają one w sen zimowy, trwający od połowy października do końca marca – czyli blisko połowę roku. Jeże wybierają życie w opuszczonych norach lub pod korzeniami drzew – o ile mają okazję. Kiedy nie mają dostępu do takowych, zadowolą się stertą gałęzi.


                Jeże żyją pojedynczo, oczywiście z wyjątkiem godów. Jeże rodzą się w okresie od maja do września. Ciąża trwa pięć do sześciu tygodni, rodzi się od trzech do ośmiu jeżątek. Oczywiście po urodzeniu (ku radości rodzącej) kolce jeża są miękkie, te twardnieją po następnych pięciu tygodniach. Jeż osiąga dojrzałość po roku. Żyją do dziesięciu lat.

                Najciekawszą część jeża stanowią jego kolce. To one definiują czym tak naprawdę jeż jest. Kolce, w liczbie około pięciu tysięcy, są przekształconymi włosami. Są prążkowane, zapewne aby rozmyć sylwetkę jeża. Ogólnie można bez większych przeszkód, odpowiednio delikatnie, wziąć jeża na dłonie – kolce nie są na tyle ostre, ani jeż na tyle ciężki aby jakoś kuły.


                Kolce jeża mogłyby wydawać się doskonałą obroną. Nie ma mowy o tym, aby zdrowy jeż nie potrafiłby obronić się przed psem, ptakiem czy lisem. Jednak gdyby kolce były doskonałą ochroną, każde zwierzę by je posiadało. Cena, jaką płaci jeż za posiadanie takiej zbroi jest potworna. Aby zdać sobie z tego sprawę, trzeba przyjrzeć mu się bliżej.

                Jakkolwiek kolce bronią jeża przed drapieżnikami, to bronią one również przed samym jeżem.  Jeż nie może się drapać – ani sam, ani o gałęzie. Mycie też nie wchodzi w grę. Tak ograniczona higiena jest głównym wrogiem jeża. Jest on zawsze pokryty pchłami, wszami, kleszczami i innymi pasożytami zdolnymi przejść pod kolce. Ile może kleszczy być na jeżu? Nie mam pojęcia, ale dla pokazania skali policzcie ile ma kleszczy na pyszczku.


                Jeż nie ma łatwego życia, to pewne.

Pozdrawiam.

8 komentarzy:

  1. Piękne, fascynujące i sympatyczne ssaki. Kleszcze, pchły a i larwy muchówek. Kiedyś próbowałam ratować małego jeża, ale ten był tak zarobaczony, że nie przeżył. Weterynarz dupa, a ja doświadczenia nie miałam. Szkoda maleństwa mi było strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obserwowałam jeżycę, jak wyprowadziła młode spod rozłożystego jałowca, łypała na mnie podejrzliwie okiem, fukała, a jeżyki na trzęsących się nóżkach wędrowały wśród gałęzi, wydawały dźwięki, jak młode ptaki; wywędrowała gdzieś potem razem z nimi; już widuję rozjechane, bezbronne jeże na drogach, czy nadążą z potomstwem, aby ich nie ubywało? pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. niech wyginą...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeże są świetne. Te młode w dotyku całkiem miękkie, jak z gumy. Czytałam kiedyś o kopulacji jeży... no łatwo to one nie mają, ale jakoś dają sobie radę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja mam jeża pod deskami w altance, dziś wytripił go mój psiak. Będzie sobie mieszkał spokojnie, bo altanka to składowisko rupieci. Miał legowisko z sina i liści, chyba szykuje się do porodu, bo to ten czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. witam mam jeza w ogrodzie jest milusinski mlody zawsze wieczorem przychodzi na jedzonko do kotuw bezpanskich kture dokarmiam chociasz sama nie posiadam 2 dni temu zauwazylam dziwne zachowanie jeza po dobrym obejrzeniu go zauwazylam duzo ilosc kleszczy dzwonilam do weterunarza o uzyskanie informacji czy go nie opatrzyli wiec nie moglam liczyc na ich pomoc wzielismy sprawe w swoje rece razem z merzem usunelismy kleszcze larwy i nie mam pojecia co dalej wzilismy go w kartonik z cieplym kocykiem i jedzeniem czytalam na forum ale malo jest pisania o takich problemach chciala bym go wykompac odkazic ale niechcem mu zaszkodzic wiec mam prosbe moze ktos z was mial taki problem prosze o porady kocham wszystkie zwierzontka szkoda by bylo zeby odszedl w cierpieniach dziekuje slicznie za porady pozdrawim

    OdpowiedzUsuń