Niedługo więcej. Pozdrawiam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ptaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ptaki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
czwartek, 14 kwietnia 2016
Oczywiście zajęty... przyrodą.
To już połowa kwietnia… Co prawda
mało się dzieje na blogu, ale to wcale nie znaczy, że nie dzieje się nic. Od
miesiąca czas zabiera mi nauka i przygotowania do egzaminu myśliwskiego. O ile
go zdam, to rozpiszę się, dlaczego chcę zostać myśliwym itd.
![]() |
| W tym roku populacje lisa na sporej części kraju borykały się z epidemią świerzba. |
Do części zdjęć jeszcze
wrócę, bo fajne serie mi się zdarzyły (zwłaszcza sarny).
Trzymajcie
za mnie kciuki. Pozdrawiam.
piątek, 4 marca 2016
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Zdradliwa wena...
Wiem, wiem - dawno mnie nie było. Odnośnie tego polecam wsłuchać się w tego klasyka. Bardzo dobrze oddaje moją "niemoc".
Ale nie bójcie się - powrócę.
piątek, 6 listopada 2015
Jeszcze nie umarłem...
Trochę zaniedbuję bloga. Ale co zrobić? Czasu mało a zdjęć ciekawych nie za wiele.
poniedziałek, 5 października 2015
Przedjesienny szczyt.
Jak ten czas leci…
Nie
byłem na wielu plenerach chociaż to właśnie wrzesień/październik to
zdecydowanie najlepszy okres na „bliskie spotkania”. Dlatego przynoszę dosyć monotonne zdjęcia –
ledwie dwa tematy, ale za to całkiem udane – lis i bielik.
Jesień, już pierwsze przymrozki
za nami. Jesień moim zdaniem absolutnie najpiękniejsza pora roku. Każde
urodzone w tym roku zwierzę dorosło do względnej samodzielności, a jesień i
zima są ostatecznym testem weryfikujących zdolności każdego organizmu. Był czas na rozrost, teraz przyszedł czas na redukcję. Jest w
tym trochę prawdziwego, „zielonego” piękna – to właśnie ta bezduszna i okrutna
selekcja pozwala na stworzenie tylu niezwykle pięknych stworzeń. Mnogości i
złożoności form życia na naszej planecie.
Chciałbym pisać więcej i w
bogatszy sposób. Poszukuję inspiracji w opowiadaniach łowieckich, rozmyślaniach
o lesie spisanych przez innych. Niestety czas to straszne stworzenie.
Przepraszam za to. Chciałbym napisać wam czym jest dla mnie las. I chociaż
wielokrotnie to tematu się zabierałem, to za każdym razem wstęp wydawał się być
dla mnie… nieodpowiedni – zwłaszcza, że muszę do niego zebrać odpowiednie zdjęcia.
Co roku powraca temat psów
kłusujących na polach… smutny to widok. Niestety rozwiązanie tego problemu
służy w zasadzie (poza zwierzyną) tylko myśliwym, więc temat jest niemedialny.
Aż szkoda pisać.
Czas…
ciągle za mało czasu. Pozdrawiam.
środa, 30 września 2015
wtorek, 29 września 2015
piątek, 4 września 2015
Małe rzeczy, wielka strata.
Któregoś
dnia uświadomiłem sobie, że przebywając już tyle czasu w dzikiej przyrodzie i
szeroko rozumianej wsi przestałem zachwycać się tymi małymi, nieuchwytnymi
zdarzeniami które na początku tak mnie zauroczyły. Są to rzeczy, które „mieszczucha”
zachwycają, bo nie widział ich nigdy… a dla mnie są może nie codziennością, ale
widziałem je już dziesiątki albo setki razy i przez to ich urok nieco przygasł.
Klangor
żurawi budzący o wschodzie słońca. Podejście do sarny na dziesięć metrów.
Znalezienie kolejnego śladu żerowania drapieżnika. Gonitwy wiewiórek na drzewie.
Droga mleczna widoczna nocą. Podniebne tańce ptaków drapieżnych. Tumany kurzu o
zachodzie słońca wzbijane przez maszyny rolnicze. Dokarmianie młodych ptaków
przez ich rodziców.
Tak można ciągnąć całą ogromną
listę...
Nie da się ukryć – bogactwo przyrody rozpuściło mnie i to się mści na
zdjęciach. Coraz rzadziej podnoszę aparat to takich ujęć. Nawet nie zrobiłem w
tym roku jednego zdjęcia wiewiórki, chociaż od tygodni podkradają mi orzechy parę
metrów od drzwi wejściowych. Muszę się za nie zabrać w końcu.
Ale mamy już wrzesień. Po okresie
wychowywania młodych, pierzenia i chwili odpoczynku ptaki zabierają się za
wędrówki, a młode „nieobyte” jeszcze w świecie stanowią (niewiele, ale jednak)
łatwiejszy łup dla obiektywu.
Wędrówki to także zwiększona
szansa na spotkanie rzadszych gatunków. Jako zdjęcie dokumentacyjne daje wam
rybołowa, ptaka w Polsce o wiele, wiele (około 20 razy licząc pary gniazdowe, jeszcze więcej licząc na sztuki!) rzadszego niż bielik.
Trafiły się też czarne bociany –
szczęśliwa siódemka. Wielka szkoda, że warunki były katastrofalne.
Jesień idzie wielkimi krokami. A na koniec moja prywatna sarna złapana na gorącym uczynku - podżerała mi dynie ;)
Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































