niedziela, 26 maja 2013

Leśne ogryzki.


Zwierzęta pozostawiają całkiem sporo śladów swojej działalności, o ile wiemy czego szukać. Najbardziej oczywiste są tropy, ale wymagają one odpowiednich warunków do powstania. Tym razem pokarzę wam dwa małe przykłady innych śladów, a dokładnie resztki z jedzenia.
Bardzo charakterystycznie ogryziona szyszka musi być dziełem gryzonia, bowiem ptaki nie mają dostatecznie dużo siły aby rozerwać szyszkę. Ta szyszka należała prawdopodobnie wiewiórki, ciężko bowiem szukać innego winnego skoro znalazłem ją po jej domem.



A oto nieco bardziej ciekawy przypadek. To pióro dzięcioła zostało bez jakiejkolwiek wątpliwości odgryzione przez ssaka, zapewnie lisa. Naprowadza na to nas dudka (część która wchodzi w skórę), a dokładnie jej brak. Ptaki wyciągają pióra z ofiary, pozostawiając je w nienaruszonym stanie. Ssaki odgryzają pióra, a część z nich zostaje połamana.

 
Jak widzimy każdy wydawać by się mogło mało znaczący kawałek może dać cenne informacje, znacząco ułatwiając poszukiwania. Pozdrawiam.

niedziela, 19 maja 2013

Dublety


Czasem, w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie zdarza się złapać różne zwierzęta na jednym zdjęciu. Dobry dublet powinien tworzyć skalę porównawczą oraz ukazywać interakcje między zwierzętami. Dlatego muszę powiedzieć, że dobrego zdjęcia w tym temacie jeszcze nie zrobiłem, ale zawsze można popatrzeć na próby.






sobota, 11 maja 2013

Zmiany z lisem w tle.


„… i tak oto jestem w Szwecji.”. Jestem odcięty od wszelkiej literatury. Co gorsza, teleobiektyw doznał poważnej awarii i nie mogłem go zabrać ze sobą. Stało się to, czego najbardziej się bałem: dawna równowaga opisy/zdjęcia nie jest dłużej możliwa.


Do czasu powrotu opisy będą szczątkowe, zakładając, że takowe się pojawią. Ale w ramach udowodnienia swoich dobrych intencji daję wam NAJLEPSZE zdjęcie które do tej pory zrobiłem. Bowiem jak często widzi się lisa w locie? Ponieważ będę uwolniony z obowiązku pisania, aktualizacje będą częstsze. Możliwe, że nawet regularne.



Kiedy wrócę do Polski? Nie mam pojęcia, ale nie bójcie się. Szwecja to piękny kraj, ale to nie jest mój dom.

piątek, 19 kwietnia 2013

Wiosna


Cięcie, sadzenie, przesadzania, wycinanie, palenie, remontowanie…

Las od pewnego czasu stał się domem stadka bażantów.

 
Eksperyment w toku: sok z brzozy (która i tak ma być wycięta).


Sok przyciąga też mnóstwo motyli.


Pozdrawiam.

piątek, 8 marca 2013

środa, 13 lutego 2013

"Czym skorupka..." dokończenie.


Człowiek albo chory, albo czasu nie ma albo mu się po prostu nie chce. Nie jest do druga część „Leć!”, lecz jedynie uzupełnienie części pierwszej. Kontynuowany będzie wątek jajka, a gniazda zostawię część drugą, bo trochę o tym będzie. Zapraszam.

Jajo jako twór z natury mało ruchliwy nie ma dużej interakcji z otaczającym środowiskiem, ale wcale nie znaczy to, że takich nie ma. Oczywiście chodzi mi tu o najbardziej zewnętrzną jej część, a dokładniej o kolor skorupki. Mnogość barw i wzorów ptasich jaj jest przytłaczająca. Nie do końca wiadomo też po co i w jakim celu niektóre jaja są wysoce połyskliwe, a niektóre matowe. Możemy jednak pokusić się, aby zamknąć wszystkie wzory w trzy kategorie.


Jaja mogą być białe, jednobarwne lub różnobarwnie nakrapiane. Co ciekawe, tak ogromną ilość kompozycji uzyskuje się dzięki zaledwie dwóm barwnikom: oocyjaninie i protoporfirynie. Ale aby nie było ornitologom łatwo, nie jest rzadkością różne umaszczenie u tego samego gatunku. Nurzyki czy mewy zmieniają nie tylko kolor i wzory plamek, ale i kolor tła. Zdarza się, że jaja zmieniają zabarwienie w czasie rozwoju. W przypadku perkoza dwuczubego dochodzi do odbarwiania jaj dzięki stykowi z rozkładającą się roślinnością. Nie można też ściśle skorelować wzorów i kolorów z konkretnymi grupami ptaków, gdyż nawet blisko spokrewnione gatunki potrafią posiadać zupełnie inne umaszczenie.


Ubarwienie jaj ma oczywiście pomóc w jego ukryciu, zwłaszcza u ptaków składających jaja na ziemi. Jest to oczywiste jeżeli spojrzymy na ptaki które zabarwienie ochronnego nie mają. Są to ptaki pozbawione naturalnych wrogów, żyjące w dużych koloniach (gdzie cała kolonia broni dostępu do jaj) oraz wszelkiego rodzaju dziuplaki.


Jajo oczywiście znajduje się w gnieździe. I o ile nie było ogromnym kłopotem napisanie wcześniejszych akapitów, ponieważ jaja są w gruncie rzeczy wszystkie takie same, to tutaj zaczynają się schody. Jest to oczywiste, jeżeli spojrzymy na ogromną różnorodność ptasich gniazd. I tym zajmiemy się w drugiej części "Leć!", na którą na pewno nie będziecie czekać długo. Pozdrawiam.

piątek, 25 stycznia 2013

Czym skorupka za młodu nasiąknie...


Pierwszą, przewodnią myślą jeżeli omawiamy ptaki pod względem rozwoju i anatomii powinno być nie pytanie „dlaczego?”, ale „jak to pomaga w locie?”. Jak się okazuje, z punktu mechanicznego ptaki są w każdym minimetrze swojego ciała dostosowane do lotu. A jeżeli mam zacząć omawianie tej grupy to chyba każdy się zgodzi, że najlepszym rozpoczęciem będzie omówienie ptasich jaj. Zapraszam zatem do pierwszej części cyklu "Leć!".


W porównaniu do najbliżej spokrewnionej z nim grupy – gadami – żaden ptak po zniesieniu jaja nie zostawia go swojemu losowi. Nie jest tu wyjątkiem nawet kukułka, bowiem uprawiając pasożytnictwo gniazdowe powierza opiekę swojego jaja innym ptakom, często konkretnym gatunkom. Ptaki są z tego punktu widzenia zwierzętami przełomowymi i może dlatego tak wydawać by się mogło nam bliskimi. Dodatkowo, po wykluciu niemal każdy ptak jeszcze przez pewien czas, czasem dosyć długi pomaga swojemu potomstwu.


Wszystkie ptaki rodzą się z jaj, bez najmniejszego nawet wyjątku. I jak napisałem na początku, powinniśmy zadać sobie pytanie „jak to pomaga w locie?”. Odpowiedź jest oczywista: Ptaki nie mogą sobie pozwolić na żyworodność, bowiem uniemożliwiałoby to lot. Zatem z punktu widzenia ptaków jest bardzo ważne, aby zarodek rozwijał się poza organizmem matki tak szybko, jak to tylko możliwe. Jest to tym bardziej oczywiste jeżeli wspomnimy, że wiele rodzimych jaszczurek i węży które latać nie potrafią, chociaż też znoszą jajka, to wykluwają się niemal natychmiastowo po zniesieniu (jajożyworodność).



Skoro wiemy, że ptakom zależy na szybkim „wydaleniu” jaja, można zadać pytanie ile czasu zajmuje produkcja jajka. Jak się okazuje, jest to błyskawiczny proces, a im mniejszy ptak tym szybciej to zachodzi. Małe gatunki ptaków, takie jak sikorki znoszą jajka z tempem jednego na dobę. Średnie, takie jak gołębie jedno na dwie doby. Największym zajmuje to trzy lub cztery dni. Ktoś mógłby zarzucić, że tak naprawdę jajko tworzy się dwa dni bo przecież jajowody są narządem parzystym. ALE… ptaki aby zmniejszyć balast zawsze posiadają prawy jajowód i jajnik w zaniku. Warto jeszcze wspomnieć, że im mniejszy ptak, tym większe jajo w stosunku do masy ciała. Tak np. jajo strzyżyka ma masę 13,5% masy ciała dorosłego ptaka, a dla strusia to zaledwie 1,7%.



Ale skoro jajka są znoszone w dosyć znacznych odstępach czasu można zadać sobie pytanie; kiedy właściwie ptak zaczyna wysiadywać jajka? Tutaj reguły nie ma. Jeżeli zacznie wysiadywać od razu to dzieci będą miały różną wielkość. Czasami wysiadywanie zaczyna się po złożeniu wszystkich jaj – tak robią kaczki czy kuraki. Ale większość wybiera wariant pośredni, to znaczy zaczyna wysiadywanie na krótko przed złożeniem ostatniego jaja.


Aby jaja mogły się rozwijać, potrzebne jest im ciepło. Wyjątkowo, niektóre ptaki wykorzystują do tego ciepło rozkładających się roślin ułożonych w przemyślny kopiec, albo rozgrzany piasek. Ale skupiając się na ptakach naszych ziem, ciepło dostarczają rodzice. Zazwyczaj w wysiadywaniu jaj uczestniczy zarówno samic jak i samica, wymieniając się regularnych (od kilkunastu minut po dobę) odstępach czasu. Często ogrzewanie jaj następuje bezpośrednio przez skórę, dzięki tak zwanej „plamie lęgowej”, ale nie jest to regułą. Kaczki takiej plamy nie posiadają, ale za to wyrasta u nich warstwa puchowa, przeznaczona specjalnie do wysiadywania.


Poza ciepłem, jaja potrzebują również… obracania. Kura obraca (nawet nocą) jaja co pół godziny. Podczas sztucznego wychowu jeżeli nie obraca się jajek, istnieje duża szansa na śmierć zalążka.


Kiedy zarodek się rozwija, całkiem oczywistym jest, że następujące procesy życiowe powodują zmiany w jajku. Następuje produkcja gazu, w szczególności dwutlenku węgla. Oczywiście jajko jest do tego doskonale przygotowane. Chociaż różnią się gęstością i budową, to zawsze skorupka jajka usiana jest porami które sprawia, że jajko nie jest wcale takie szczelne jak by się mogło wydawać. Podczas rozwoju zarodka spada również masa jajka - wykluty ptak waży mniej więcej dwie trzecie masy świeżego jaja. A skoro jajko zmniejsza swoją masę przy braku zmiany objętości, zmniejsza swoją gęstość. Jest to odpowiedź na zagadkę dlaczego świeże jaja toną, a nieświeże unoszą się na wodzie.


Tutaj przerwę, ale w następnej części też będzie trochę o jajach. Napiszę tam o tym, co w otoczeniu jaj się znajduje i jakie ma on interakcje z otoczeniem. Będzie też o tym ważnym momencie, kiedy to w końcu coś z tego jajka się wykluje. Pozdrawiam.


Ps. Miałem zacząć od łowiectwa, ale muszę przemyśleć na nowo jak ten temat ugryźć. Bo mało czytelnym jest, kiedy w co drugim zdaniu używa się pojęć o których można napisać osobny post.