No i co
tu teraz zrobić. Zdjęć z gęsiowania jest dalej mnóstwo, ale nie ma z czym ich
podać. Opisy gatunków już były, obserwacje również. W zasadzie mógłbym napisać
kilka akapitów pełnych barwnych opisów. Tyle tylko, że jak to mówią: "Jeżeli coś można zrobić,
wcale nie znaczy, że należy to robić."
Napiszę tylko to: Bielik polujący
na gęsi. Obserwacje życia dzikich gęsi z tak bliskiej odległości, że nieraz
ochlapały mnie podczas swych kąpieli. Potyczka pomiędzy bielikiem a myszołowem.
Kilka tysięcy gęsi startujących spod nóg… Nie ma zamiennika dla takich chwil.
Chwil, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci i do których zawsze będę mógł w swej pamięci
powrócić.
Ale wracając do początku: Rozumiem,
że cykl gęsiowania jest już trochę przydługi, a gęsi najbardziej fascynującym
tematem wcale nie są. Czy chcecie następnych części, czy zrobić na jakiś czas
przerwę od lustra wody? Bo możliwości są dwie: zostać na stawach, póki te nie
są w pełni zalane i dalej „gęsiować” (czasem wpadną też inne ptaki), albo
ruszyć w pola i lasy i szukać ssaków. Na chwilę obecną szarość pól i lasów
zachęca do pozostania przy wodzie, ale wybór oczywiście należy do was.
Pozdrawiam.
Ps. Trochę razi mnie fakt, że gęsi na moich zdjęciach nie wyglądają na bardzo płochliwe. Prawda jest dokładnie odwrotna - kto nie wierzy niech spróbuje zakraść się do dzikiej gęsi.