piątek, 31 października 2014

Jesienne przygotowania.


I dalej niewiele słychać, zdjęć też niewiele (jak mam czas to nie ma pogody i na odwrót). Ale za to ile się dzieje, ho ho!

 Jesień to też czas polowań zbiorowych. A że pierwsze polowania odbywały się w polach, nie było zaskoczeniem brak zwierząt. Jest to spowodowane tym, że (zwłaszcza dziki) żerują nocą, a w dzień chowają się do lasu.


Z ostatnich obserwacji wynika, że las odwiedzają już w zasadzie wszystkie zwierzęta lądowe jakie występują na tych terenach. Na stałe zadomowiła się kuna i kozioł (samiec sarny). Niemal codziennie do lasu zachodzi też lis. Pojawiają się od czasu do czasu dziki, ale największym zaskoczeniem są cztery jelenie. 

Aby zatrzymać je w miejscu właśnie powstaje paśnik i lizawka. Koszt dokarmiania zwierząt tej zimy będą spore – poza paśnikiem oczywiście powstanie większy karmnik dla ptaków, później w zimie zapewne ruszy też stołówka dla mięsożerców. Koszty, koszty, koszty…


Oczywiście, jeżeli mam zamiar przyciągnąć zwierzynę do własnego lasu, szaleństwem byłoby nie zabezpieczenie drzewek przed zgryzaniem. Zdecydowałem się na oprysk na pączki, jako najbardziej ekonomiczne rozwiązanie – co prawda są inne metody, ale są one dużo bardziej czasochłonne (np. obwiązywanie pączków futrem).

Kupiłem sobie nową zabawkę – obiektyw Tamron 150-600. Nie miałem jeszcze zbyt wielu okazji na przetestowanie go, ale jego waga i gabaryty wykluczają go jako sprzęt „spacerowy”. Ale na zasiadkę na statywie powinien dać radę.


Sezon zimowy zbliża się wielkimi krokami, przygotowania idą pełną parą. Pozdrawiam.

sobota, 27 września 2014

Po długiej przerwie.


Jeszcze nie umarłem, a Las Mira toczy się naprzód. Daje wam zatem fotograficzne znaki życia i zapowiadam, że blog wróci do możliwie częstych aktualizacji, bowiem czeka mnie przynajmniej miesięczny powrót do Polski.

Padalec


Na początku września byłem w Polsce na krótki czas, przez co nie udało mi się wykonać jakiś niesamowitych fotografii, ale podzielę się tym co mam – krótki wypad do lasu zwanego (oficjalna nazwa) Świnioborem. Las Mira jest niewielką, stosunkowo młodą odnogą tego lasu.






Życie na gospodarstwie toczy się dalej, na jedną noc obecny był specjalny gość – młody jastrząb. Po ataku na kurę widocznie musiał w jakiś sposób nadwerężyć skrzydło, bo ani myślał odlatywać (chociaż chciał „na piechotę” zjeść kury i niemałego psa). Został złapany w klatkę, nakarmiony, przechowany na noc i ranem wypuszczony. Odleciał w sobie znanym kierunku, a ataki na drób z jego strony nie powtórzyły się. Zdjęcia jastrzębia nie są mojego autorstwa.




Dlaczego takie rzeczy zdarzają się jak mnie nie ma? Cóż to była okazja na zdjęcia i obserwacje…


Projekt obserwacji budek oczywiście się nie udał, ale podobno zasiedlone były absolutnie wszystkie, które powiesiłem wczesną wiosną. Dodatkowo strzałem w dziesiątkę (nie był to mój pomysł) okazało się sianie rozmaitych mieszanek nasiennych, przez co powstała ogromna baza żerowa dla ptaków.



Jeszcze mały dodatek ze Szwecji: do kolekcji sfotografowanych zwierząt mogę dodać jelenia, a dokładniej łanię z cielakiem.



Pozdrawiam i przepraszam za zbyt długą przerwę, ale tak to czasami bywa. Dobrze, że wracam akurat na październik, bo to jeden z najciekawszych i najładniejszych miesięcy w roku.

Ps. Wyjazd za granicę (poza walorami ekonomicznymi) ma jedną zasadniczą zaletę - człowiek nabiera szerszej perspektywy, tworzą się nowe pomysły i lepsze rozwiązania starych problemów. Szkoda tylko, że czas tak szybko leci, a w fotografii przyrodniczej nie ma urlopów.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Nowy etap Lasu Mira


I tak oto nastąpiła duża zmiana planów poprzedzona długim wahaniem się. Z krótką przerwą we wrześniu zostaję w Szwecji na dłużej, może nawet do nowego roku. Paradoksalnie robię to wszystko dla… Lasu Mira.

Wyspa Kormoranów


Bo Las Mira to coś więcej niż sam blog, zdjęcia, czy nawet faktyczny las. To pewna idea, w której fotografia przyrodnicza łączy się ze zrozumieniem, co tak naprawdę na fotografii się znajduje – i przez to staje się wcale nie nową, ale w dużej mierze zapomnianą jakością.



Niestety, samo nie dzieje się nic. I chociaż dla bloga mój pobyt w Szwecji będzie bardzo jałowym okresem, to Las mira nie kończy się, ani nie schodzi na boczny tor – on dopiero zaczyna swoje istnienie.



„Życie człowieka który kocha las, jest za krótkie, aby się nim znudzić.”



Pozdrawiam.

sobota, 5 lipca 2014

Szwedzkie Smutki.

              Mało się dzieje, a ja dalej w Szwecji. Zdjęcia? Marny łoś (ale jest), kozioł przez okno i łyski.






                Tęsknię za Polską, ale póki pieniądz leci (a jest na co w Polsce wydawać) i mam wyznaczony termin (jeszcze miesiąc) do końca to zostaje. Ale nie bójcie się – zagranica mimo swego dostatku nie zachwyca mnie w żaden sposób.

Pozdrawiam.

niedziela, 15 czerwca 2014

"Gwiazda Polarna"

Do czasu aż nie będę miał okazji porobić zdjęć (dwa tygodnie przerwy jak na razie), będą występować długie przerwy w dodawaniu wpisów. Tymczasem zapraszam na wyniki przeprowadzonego eksperymentu fotograficznego "gwiazda północna", przeprowadzonego na początku lutego. Temat zdecydowanie do poprawek, ale mam już kilka pomysłów.



Pozdrawiam.

niedziela, 1 czerwca 2014

Szwedzkie spacery.


Czym byłby tydzień bez zdjęć? Bez wątpienia tygodniem straconym. Niestety, znalezienie choćby godziny w tygodniu na zatrzymanie się nad kawałkiem obiecującego terenu jest nie lada wyzwaniem. Całe szczęście zwierzyna dopisuje. Chociaż perspektywa nie urzeka (albo za wysoko, albo za nisko), zapraszam do oglądania.








Pozdrawiam.

Ps. Dalej bez tekstu, chociaż po powrocie do Polski zamierzam poćwiczyć trochę „pióro”.

niedziela, 25 maja 2014

Festiwal zmarnowanych szans


                Jeszcze nigdy nie miałem takiego pecha – złe pomiary światła, nagłe załamania pogody czy szalejący autofocus sprawiają, że niemal każde spotkanie z dziką przyrodą kończy się okrutną porażką. Najbardziej żałuję łosia – nie spodziewam się spotkać go ponownie w tym roku.


Norka Amerykańska


                Zapraszam zatem na „festiwal zmarnowanych szans” – bo tak tylko można nazwać dotychczasowe fotografowanie w Szwecji.




                Ponieważ okolice Sztokholmu są dosyć daleko wysunięte na północ, różnica pomiędzy długością dnia i nocy jest o wiele większa niż w Polsce. W zasadzie typowa „ciemna” noc trwa około godziny, a resztę czasu wypełnia szarówka. Jako człowiek z południa, bardzo mi to przeszkadza - totalnie zaburza to cykl dobowy. A będzie jeszcze jaśniej.



                Pozdrawiam.


Ps. Chciałoby się napisać coś bardziej konkretnego, ale czasu mało. Szkoda.

Ps2. A za zmarnowanego łosia, niech będzie piwo z łosiem ;)