poniedziałek, 30 marca 2015

Wspomnienie karmnika.


Drugi post z cyklu „nadrabianie zaległości”. I tym razem znowu same zdjęcia – na tekst poczekacie do następnego razu.






Pozdrawiam.

czwartek, 26 marca 2015

Po długiej przerwie.


To już miesiąc?! Ale ten czas leci. Daję kilka zdjęć z poprzedniego wypadu na gęsi i na dniach dam następne – postaram się zrobić coś specjalnego.






I na pocieszenie zdjęcie kompletnie nowego gatunku gęsi:


Jakieś pomysły na nazwę gatunkową? Pozdrawiam.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Wiosenne przeloty, czyli słowo o "dzikim równaniu"


Przełom lutego i marca bardzo ciekawy dla przyrody czas – tego przypominać chyba nikomu nie trzeba, wystarczy wyjrzeć za okno.



I chociaż tematów o tej porze roku jest tyle, że ciężko wybrać, to jednak zrobienie przyrodniczego zdjęcia to nie jest  taka beznadziejnie łatwa sprawa. Przygotowania do pleneru zaczynam na długo przed wyjściem z domu. Jest wiele zmiennych. A musimy sobie do każdej zmiennej zadać sobie kilka pytań:




 Ruch słońca – Czy chcę zdjęcia ze światłem bocznym, tylnym, a może pod słońce? Jak te warunki będą się zmieniać w trakcie dnia? Jak słońce będzie oświetlać miejsce zasiadki?



Pogoda – Czy chmury będą rozmywać/tłumić światło, a może chcemy ostre światło bezchmurnego nieba? W którą stronę wieje wiatr? Ptaki startują prawie zawsze pod wiatr, zwierzęta lądowe mają doskonały węch. Czy wiatr wieje z innej strony niż przez większość roku? Można to wykorzystać, bo ssaki nieczęsto zmieniają kierunki przemieszczania się, wpadając prosto pod obiektyw.



Określić cel – Jedna wyprawa powinna skupić się na jednym typie stworzeń. Niemal niemożliwe zaplanowanie jest pleneru tak, żeby sfotografować np. sarny, gęsi i żurawie. Oczywiście takie komplety się zdarzają, ale to raczej kwestia przypadku.



Poznaj cel – Co wiemy o zachowaniu? Jakie zostawia ślady, jakie wydaje dźwięki? Co możemy wyczytać z mowy ciała zwierzęcia? Co dzieje się w jego życiu w danym terminie? Migracje, rozród, pierzenie czy wychowywanie młodych? Gdzie go spotkamy – gdzie żeruje, a gdzie odpoczywa? Jak rozwinięte ma zmysły – czy można wykorzystać w jakiś sposób jego ułomności?



                I tak można wymieniać w nieskończoność.


Poznanie i wykorzystywanie „zmiennych” wymaga dużej wiedzy i odrobiny doświadczenia, a samo planowanie często przypomina wróżenie z fusów. „Zmienne” w różny sposób na siebie oddziałują i nigdy do końca nie wiadomo która będzie miała więcej lub mniej do gadania. Ale im mniej zostawiamy ślepemu losowi, tym większa szansa na sukces.



Mając tyle szczegółów do rozpatrzenia, łatwo popełnić błąd. Tak i było tym razem. Założyłem, że w miejscu w którym będę, ostre słońce rozpuści cienką warstwę lodu i gęsi do mnie spokojnie przypłyną. Jednak mimo pełnego słońca temperatura była zbyt niska, lód się nie rozpuścił i poza paroma wyjątkami wszystkie gęsi były bardzo daleko… szkoda.



Chociaż zdjęcia złe nie są, to mogło być o wiele lepiej. Pozdrawiam.


Ps. Kto by pomyślał, że daje porady innym jak wykonywać zdjęcia –w końcu  tak rzadko jestem zadowolony z efektów.

piątek, 20 lutego 2015

Wiosenne przeloty - zapowiedź


Co prawda tylko jeden dzień, tylko na kilka godzin. Ale chyba było warto – może nawet nie tyle dla zdjęć, co dla „spokojności”.

Gąski gąski do domu!




Na razie tylko zapowiedź, jak coś napiszę to podam więcej zdjęć.


Pozdrawiam.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Jak dobrze wrócić na pustkowie...


Pierwszy raz w tym roku w dzień wolny od pracy był słoneczny dzień. Takiej okazji przepuścić po prostu nie sposób, zwłaszcza, że początek dnia zapowiedziały trąbiące nad głową żurawie.



„O jak dobrze jest pić z kufla piwo które znam…” mogę zamienić na „O jak dobrze jest robić zdjęcia w środowisku które znam…”. W promieniu stu metrów żerowisko bobrów, „lisia wyspa” z wygrzewającym się lisem, za rowem startują bażanty, nad głową kołują myszołowy. Ciężko już powiedzieć, ile w tym doświadczenia, ile wiedzy, ile talentu a ile szczęścia. W skrócie – przyroda była łaskawa.




Gęsi na razie niewiele, ale kiedy schodziłem z pleneru przelatywało ich kilka razy więcej niż znalazłem na lądzie. To znaczy, że już niedługo zacznie się chyba najpiękniejszy okres w roku – wiosenne przeloty gęsi, których tysiące będą latać nad Lasem Mira aby potem kotłować się na stawach. A towarzyszyć im będą łabędzie, kaczki i żurawie… no i bieliki. Trzeba będzie na to wydarzenie poświęcić tyle dni ile to możliwe, bo takiego spektaklu nie uwicznić to grzech. 





Żeby tylko dało się z tego żyć… ekonomia jednak robi swoje. Póki co zatrudniłem się na etat, więc w najgorszym wypadku na zdjęcia zostają mi tylko niedziele (sobota to dzień pracy w lesie). Zobaczymy jak to wyjdzie.





Pozdrawiam.


Ps. Jako wypełniacz mam jeszcze kilka zdjęć z karmnika leśnego, no i trzeba by było zrobić przegląd i oczyszczenie budek, tak więc coś tam wrzucę jakby nic się działo przez następy tydzień czy dwa.

Ps2. Wiem, że zdjęcia super czarujące nie są, ale czasami gonienie króliczka jest ważniejsze, niż jego złapanie.

wtorek, 6 stycznia 2015

Nowy rok - nowy redaktor naczely.


Trochę przerwy świąteczno-noworocznej się zrobiło. Nie będę wszystkiego na pogodę tym razem zrzucał. Po pierwsze nie byłem zdrowy cały czas. Drugą, poważniejszą sprawą jest zjawienie się do domu takiego stwora – jamniczki Flory.



Na otarcie łez dam kilka zdjęć z poprzedniego posiedzenia przy karmniku.






Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku. Postaram się narobić jeszcze kilka zdjęć, psa najmę do pisania jak go nauczę klawiaturą pisać.

wtorek, 16 grudnia 2014

Co grasuje w leśnym karmniku?


Post z cyklu "mało tekstu - dużo zdjęć". Tak dla równowagi za ostatnie czasy.

Jak co roku, pora na zdjęcia karmnikowe. W tym roku trafiłem na dobre miejsce, bo cały czas koczuje wokół niego różnorodna gromada sikor, sójek i mazurków. Dodatkowo – chociaż zdjęć na razie brak – doliczyć trzeba raniuszki, gile i bażanty. Zaznaczam, że karmnik (a raczej paśniko-karmnik, bo dla zwierząt lądowych też coś się znajdzie) stoi w dobrym miejscu, bo nawet bogaty, ale źle ustawiony karmnik wiele ptaków nie ściągnie. Miałem taką sytuację w zeszłym roku, kiedy leśny karmnik był w zbyt otwartym miejscu – a zaledwie dwadzieścia metrów od obecnego.





Na pewno przykuje waszą uwagę sikorka czubatka. Ta sikora wyróżnia się dwiema ciekawymi cechami. Po pierwsze, ta sikora potrafi wykuwać sobie dziuple – w bardzo spróchniałych drzewach. Po drugie, z racji swego ścisłego przywiązania do drzew iglastych, czubatki przystępują do lęgów o miesiąc wcześniej niż inne sikory. Jaki to ma związek z iglakami? Igły (poza modrzewiami) nie opadają na zimę i ich zdolność asymilacji jest ograniczona głównie temperaturą powietrza. Kiedy te zaczynają asymilować, budzą się do życia owady żerujące na tych drzewach. Zatem kiedy czubatka może już całkiem spokojnie zbierać spore ilości potrzebnego dla piskląt pokarmu, wszystkie drzewa liściaste dopiero zaczynają się rozwijać. Jak widać, chociaż specjalizacja ogranicza dogodne miejsca do życia, pozwala eksploatować te nisze w sposób dla innych prawie niedostępne.





Wszystkie zdjęcia zostały zrobione bez czatowni czy kamuflażu. Po prostu rozłożyłem krzesełko, statyw i tak z odległości pięciu metrów wykonałem całą masę zdjęć. Dopiero dzisiaj rozstawiłem czatownię, tak więc o ile pogoda pozwoli (a nie wygląda ona optymistycznie) zdjęć będzie więcej i jeszcze lepszych – bo te oceniam jako znośne/dobre.






 
Dodam jeszcze tylko dwa zdania na temat „czarno-białej” sikory. Jak dla mnie jest to sikora czarnogłówka, ale jest bliźniaczo podobna do sikory ubogiej. Zdjęcia nie (jak dla mnie) nie dają definitywnej odpowiedzi na z jaką sikorą mam do czynienia. Może ktoś bardziej obeznany ją rozpozna.


Pozdrawiam.