Mam uszkodzoną klawiaturę, tekstu na razie nie będzie :(
poniedziałek, 13 lipca 2015
niedziela, 28 czerwca 2015
Jeszcze żyję.
Jeszcze parę dni zanim uporządkuję sobie czas, ale nie umarłem (który raz muszę to obwieszczać...).

Pozdrowienia.

Pozdrowienia.
środa, 20 maja 2015
Sarni maj II
Miało być na dniach, wyszedł ponad tydzień... ale dla osłody mogę dodać, że już mam zapas zdjęć na dwa następne posty.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
poniedziałek, 11 maja 2015
Sarni maj.
Przedwczoraj zaczął się sezon na kozły
(znaczy samce sarny). Dlaczego właśnie teraz?
Kozły posiadają już wykształcone
poroże, co pozwala na selekcję osobników. W (aż nadmiernym) uproszczeniu
selekcyjne to takie z uwsteczniającym się (ze starości) porożem i te, które są
na tyle słabe genetycznie, że nie wykształciły prawidłowego poroża.
Jednocześnie do rui kóz jeszcze
daleko (przełom lipca i sierpnia), zatem tworzy się tu naturalny okres, kiedy
można zaobserwować, ocenić i wytypować kozły nieprawidłowe z punktu widzenia
gospodarki populacją sarny.
Myśliwym życzę poprawnej
selekcji. Dla tych, co łowiectwo to tylko „szczelanie” (błąd umyślny):
Pamiętajcie, "zabijanie" zwierzyny łownej nie jest dobre, ani nie
jest złe - to tylko narzędzie.
Z drugiej strony kozy chodzą już
tak brzuchate, że aż sumienie boli, jeżeli ta mnie wykryje i zacznie biec. Kozy
wydają bowiem na świat koźlaki w drugiej połowie maja i czerwcu.
Jak widzicie, okres od maja do
końca sierpnia to szalenie ciekawy i widowiskowy okres dla saren…
o ile będziemy je w stanie wypatrzeć, bo
ich interesie leży, aby w tym czasie nie były wypatrywane przez nikogo.
Pozdrawiam.
Ps. Na dniach dodam następny zestaw zdjęć z rajdów po polach - trochę podobne do siebie, ale przyjemne dla oka.
Ps2. Miało być już w sobotę, ale nie wyrobiłem się.
Ps. Na dniach dodam następny zestaw zdjęć z rajdów po polach - trochę podobne do siebie, ale przyjemne dla oka.
Ps2. Miało być już w sobotę, ale nie wyrobiłem się.
piątek, 1 maja 2015
Wiosenne łupy fotgraficzne (1/2).
Powoli stawy stają się „nudne”.
Przeloty dano się skończyły. Z
powodu lęgów większość ptactwa nie ma w interesie pokazywania się człowiekowi,
a ja nie mam zamiaru im w tym przeszkadzać. Dlatego przez kilka następnych
plenerów uwagę skieruję na pola.
Zostało mi jeszcze kilka zdjęć
znad wody i okolic, a szkoda by było zostawić je na wieczność na dysku twardym.
![]() |
| Pinokio ;) |
Spodziewajcie się drugiej części. Pozdrawiam.
wtorek, 21 kwietnia 2015
Bo fotografia to wyzwanie...
Zawsze z dużą niechęcią daje
ujęcia bardzo dobre i wybitne. Bo fotografia przyrodnicza z podchodu (jaką
najczęściej uskuteczniam) albo pół-stacjonarna (dwie siatki na plecach, budowa
czatowni z czego się da na znaleźć) opiera się w większej części na szczęściu
niż klasyczna czatownia. Dlatego nie mogę zakładać, że jakość zdjęć nie spadnie
drastycznie – a warto mieć chociaż jednego asa w rękawie.
Cała sztuka polega na tym, żeby tam gdzie się da, losowość wyeliminować.
Cała sztuka polega na tym, żeby tam gdzie się da, losowość wyeliminować.
Skupienie się na ruchomym
fotografowaniu i z tego powodu na wysokiej wykrywalności pchnęło mnie w kierunku
nauki skradania i prób zrozumienia behawioru, biologii, ekologii (jako działu
nauki) i tropienia zwierząt aby wykorzystać każdą ich słabość, oraz przewidzieć
każdy ich ruch. Trzeba wiedzieć gdzie szukać, a przede wszystkim ROZUMIEĆ na co się
patrzy.


Wielką inspiracją są rozmaite
techniki łowieckie z całej Europy (co kraj to obyczaj, wiele bardzo skutecznych
i diametralnie różnych). Pokazują one relacje bodziec-reakcja, dzięki czemu
lepiej rozumie się, jak funkcjonują zmysły zwierząt. Ogromna większość ludzi zakłada,
że jeżeli coś ma oczy, to widzi tak jak my. Kiedy ma uszy, to że słyszy tak jak
my. Nic bardziej mylnego. Nie zawaham się powiedzieć, że nawet tak częste
zwierze jak sarna żyje w zupełnie innym świecie niż ludzie. Kiedy poznamy „równowagę
zmysłów” (to znaczy jak ich zmysły odbierają otoczenie), zaczynamy rozumieć ich
zachowanie, łatwiej przewidujemy reakcje, przez co możemy być niewidzialnym na tyle długo (nawet jeśli
to kilka sekund), żeby dało się zrobić zdjęcie… albo nie zostać wykrytym w
ogóle.
I to chyba lubię bardziej, niż
samą fotografię. Każde spotkanie jest inne, wymaga wiedzy, sprawności i szybkiego
podejmowania decyzji. Każde spotkanie to wyzwanie, a zdjęcia są tylko
potwierdzeniem ich podejmowania.
Pozdrawiam.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Wiosennie.
Wiosna tak
naprawdę dopiero się rozkręca. Zwierzęta które przeżyły zimę mogą już z
nadzieją spoglądać na nadchodzące miesiące - pełne traw, owadów, myszy i
dżdżownic. Czas na lęgi, gody, kwiaty. Tak… wiosna.
Święta
pozwoliły mi trochę nadrobić zaległości w fotografowaniu. Nie ma tego dużo, ale zawsze coś.
Gęsi już nie ma – przynajmniej nie w tysiącach. Za
to pozostały jeszcze zdjęcia. Powoli trzeba będzie odsuwać się od tematyki
wodnej, a dobrych zdjęć zacząć szukać na polach, łąkach i lasach.
Coś brak weny na napisanie czegoś
poważniejszego.
Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































