Już niedługo coś napiszę, tym tymczasem zapraszam na małą fotorelację.
Pozdrawiam.
piątek, 4 marca 2016
poniedziałek, 1 lutego 2016
... i po styczniu.
Pogoda
niestety nie rozpieszcza, a styczeń to dla fotograficzny mnie sezon ogórkowy.
Całe szczęście nie pada cały czas, przez co można względnie spokojnie pracować
w lesie.
Połowa stycznia wyznacza też
koniec sezonu łowieckiego. Ma to związek z końcem sezonu na kozy (samice
sarny), bowiem właśnie dopiero teraz rozpoczyna się rozwój zarodka. Co nie jest
powszechnie znane, sarna przechodzi tzw. ciążę przedłużoną. To znaczy, że w
bardzo wczesnym etapie rozwój zarodka jest zatrzymany, aby młode mogły przyjść
na świat w terminie innym, niż środek zimy. Ktoś może zapytać: „Jak wczesny
etap?” Odpowiadam: Bardzo wczesny. Wymowny jest fakt, że jeszcze nie tak dawno
uważano, że letnia ruja jest urojona, a prawdziwa odbywa się zimą – mimo wielu
badań i sekcji nie znajdowano mikroskopijnej blastuli.
Zima,
niby jest, ale słaba i bardzo okresowa. Ma to swoje przełożenie na występowanie
ptaków – żurawie i gęsi na niebie nie są niczym specjalnym. Pozostaje tylko
czekać na przeloty wiosenne – mój ulubiony „ptasi” okres.
Z
wieści karmnikowych: Leśny karmnik jest w ogromnej części zdominowany przez – z
czego się cieszę – sikorki czubatki.
I tak
oto ucieka ten nieszczęsny styczeń. Luty będzie o wiele lepszy, ponieważ już
teraz przelatujące nad moim lasem gęsi można liczyć w setkach.
Pozdrawiam.
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Zdradliwa wena...
Wiem, wiem - dawno mnie nie było. Odnośnie tego polecam wsłuchać się w tego klasyka. Bardzo dobrze oddaje moją "niemoc".
Ale nie bójcie się - powrócę.
piątek, 6 listopada 2015
Jeszcze nie umarłem...
Trochę zaniedbuję bloga. Ale co zrobić? Czasu mało a zdjęć ciekawych nie za wiele.
poniedziałek, 5 października 2015
Przedjesienny szczyt.
Jak ten czas leci…
Nie
byłem na wielu plenerach chociaż to właśnie wrzesień/październik to
zdecydowanie najlepszy okres na „bliskie spotkania”. Dlatego przynoszę dosyć monotonne zdjęcia –
ledwie dwa tematy, ale za to całkiem udane – lis i bielik.
Jesień, już pierwsze przymrozki
za nami. Jesień moim zdaniem absolutnie najpiękniejsza pora roku. Każde
urodzone w tym roku zwierzę dorosło do względnej samodzielności, a jesień i
zima są ostatecznym testem weryfikujących zdolności każdego organizmu. Był czas na rozrost, teraz przyszedł czas na redukcję. Jest w
tym trochę prawdziwego, „zielonego” piękna – to właśnie ta bezduszna i okrutna
selekcja pozwala na stworzenie tylu niezwykle pięknych stworzeń. Mnogości i
złożoności form życia na naszej planecie.
Chciałbym pisać więcej i w
bogatszy sposób. Poszukuję inspiracji w opowiadaniach łowieckich, rozmyślaniach
o lesie spisanych przez innych. Niestety czas to straszne stworzenie.
Przepraszam za to. Chciałbym napisać wam czym jest dla mnie las. I chociaż
wielokrotnie to tematu się zabierałem, to za każdym razem wstęp wydawał się być
dla mnie… nieodpowiedni – zwłaszcza, że muszę do niego zebrać odpowiednie zdjęcia.
Co roku powraca temat psów
kłusujących na polach… smutny to widok. Niestety rozwiązanie tego problemu
służy w zasadzie (poza zwierzyną) tylko myśliwym, więc temat jest niemedialny.
Aż szkoda pisać.
Czas…
ciągle za mało czasu. Pozdrawiam.
środa, 30 września 2015
wtorek, 29 września 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































