sobota, 5 stycznia 2013

Nowy rok, stare wyzwania.


Miałem napisać jeszcze przed nowym rokiem. Nic nie napisałem, ale druga połowa grudnia to czas, w którym nie sposób cokolwiek obiecywać.




Wczesna zima, jakkolwiek błotnista i deszczowa, wciąż otwiera drogę do prac leśnych. Ale nie byłoby to co do słowa prawdziwe stwierdzenie. Tymczasowym celem było bezpośrednie otoczenie zabudowań. Co prawda porastają je drzewa, ale ten typ zadrzewień nosi osobną nazwę… sady.



Nie pisałem o tym wcześniej, więc tłumaczę. Obejście prawie nie styka się z lasem bezpośrednio. Z każdej strony strefą buforową są sady. Dereniowym, który wydał pierwsze owoce w tym roku. Leszczynowym, który obecnie doprowadzany jest do stanu używalności, gdyż strasznie zarósł. Trzecim, dopiero rosnącym jest sad brzoskwiniowy. Dalej klinem w las wbijają się borówki, truskawki. Nie brakuje orzechów włoskich, jabłoni, malin, porzeczek. „Zbiory” zawsze były poniżej tego co można by się spodziewać po innych uprawach o podobnej powierzchni. Sarny po prostu uwielbiają pączki i liście derenia. Wszelkie miękkie owoce stanowią pokarm dla ptaków. Najgorzej jest z leszczyną. Rozrosła się poza wszelkie normy, szczelnie odcinając dopływ światła do ziemi. Przy takim zwarciu nie było niczym nieoczekiwanym, że sad zaatakowały szkodniki.


Korzystając z nadchodzącej zimy postaram się odremontować chociaż kilka uli, zasiać trochę gryki i gorczycy. Pszczoły zawsze się przydadzą. Prace te sam nazywam „miękkimi”, ponieważ nie mają one ściśle leśnego charakteru, ale uporządkowanie ich z całą pewnością będzie dla lasu i jego mieszkańców bardzo korzystne.


Całe szczęście okres świąteczny się kończy i człowiek ma szansę wrócić do jakiegoś porządku dnia/tygodnia/miesiąca.



Pozdrawiam.

16 komentarzy:

  1. Raniuszek...jak ja lubię te ptaszki :)
    A postanowienia weryfikuje ...życie..;)
    Oby poukładało się po Twojej myśli. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego Dobrego w tym Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello! Happy New Year!
    The first photo is like an image from "The Snow Queen" it's the stuff of fairy tales!! A most beautiful capture. I think the bird is a Long tailed Tit, but as I can't read in your language, and can't copy to translate, I'm not sure.In any event it is very good photo. Congrats.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'll have to think about some kind of translator. You are right, it is a Long tailed Tit :) The first picture represents road to my "ranch"; right side, as far as photo reaches ;)

      Usuń
  4. znów przepiekne zdjęcia....a to pierwsze wprost bajkowe.... masz talent do łapania i fotografowania tych ulotności....
    a prace .... no jak trzeba je wykonać to trzeba.....
    życze więć w nowym roku 2013 uporządkowania tego co wymaga uporządkowania, pieknych kolejnych zdjęc i radosci z życia.
    a motyla lodowego nie znalazłeś ?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znalazłem. Niestety motyle nigdy nie były dla mnie jakimś szczególnie poszukiwanym tematem. Znam jeden sposób na wabienie motyli nocnych, ale czy latem znajdę czas to się okaże.
      Pierwsze zdjęcie pokazuje drogę do "Lasu Mira", wszystko po prawej strone drogi to to :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam i życzę dobrego roku

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać i ptakom się tu podoba!
    Powodzenia w noworocznych pracach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A u mnie nie ma raniuszków:((( Ale za to dzięcioła i krogulca też mam. I dwie pustułki:0-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałem u siebie np. gróbodzioba, dzięcioła zielonosiwego, chociaż parę kilometrów dalej są dosyć częste. Za to w tym roku na zimowisko przyleciał jakiś niedoświadczony myszołów włochaty. Pocieszne stworzenie. Poluje na kury, na razie bez skutku bo na pierwszy sygnał obecności wszystkie uciekają w krzaki :)

      Usuń
  8. będzie mi bardzo miło jeśli dołączysz do mojego link party, żeby też kilka nowych osób mogło trafić na twojego bloga :)
    www.speckled-fawn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć Fallar :)

    Zdjęcia dajesz takich ptaków , których u mnie nie ma lub ich nie widzę :) no ale u Ciebie sobie pooglądam , mam do Ciebie znów pytanko , czy w małym ogrodzie mogłabym mieć ul , w pobliżu są oczywiście inne ogrody ale czy to by wystarczyło ?
    A jeśli tak to gdzie szukać uli , pszczół , sprzętów i wiedzy ?
    Poradź mi , nie myślę o wielu ulach ale o dwóch na początek .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę pomóc, bo sam nie wiem prawie nic. U mnie jest jeden "dziki" rój, sam przyleciał i sam sobie radzi, ja za to im nie przeszkadzam. Na tym etapie mam nadzieję, że dając im odpowiednie warunki (remont uli, rośliny które lubią itp.) przylecą same. Chociaż mam wiele książek o pszczołach to nawet ich jeszcze nie przeglądałem, dlatego wiedzy też (jeszcze) nie posiadam. Wiem tylko tyle, że poprzednia zima była dla pszczół bardzo ciężka i może być ciężko ze zdobyciem roju u pszczelarzy. Można zapytać pszczelarzy czy chcieliby postawić kilka uli u Ciebie, jeżeli ktoś będzie chciał to z całą pewnością zobaczy jakie są tam warunki. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Dzięki Falarze , za dobre chęci :) najlepiej będzie dotrzeć do pszczelarza , zanim będę myśleć o ulach :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na kolejne Twoje posty nie daj na siebie długo czekać :)

      Usuń
  10. Raniuszki ... bardzo je lubię, latają u nas całymi stadkami, kiedyś obserwowaliśmy, jak budowały gniazdo z pajęczyn i śliwkowych porostów; mam wielką przerwę w obserwacji zwierząt, dopiero wychynęłam na świat z łoża boleści i tylko patrzę na szary, miejski ogród; wszystkiego dobrego w Nowym; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyszłam zobaczyć, kto tak mądrze pisze o bażantach i... śliczne zdjęcia. Pozwolisz, że będę tu wpadała i czytała. Czuję bratnią duszę:)))Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń